Istnieje
pewna marka zegarków. Zwie się ona S.T.A.M.P.S. Produkuje ona dość
nietypowe i jak dla mnie ciekawe zegarki. Zegarki te mają kształt (jak
sama nazwa wskazuje) zaczków pocztowych. Mają one nadrukowane przeróżne
grafiki. Można doszukać się ciekawych kolorowych animacji, wyinylowej
płyty, baraka który oba ma, logo cccp i wiele innych. Można też
doszukać się takiego kozackiego pit bulla:

Nieco podobny do dobermana, ale najważniejsze, że też groźny.
skomentuj (3)
Niby piekarnia, a pytanie nurtujące:

Jak to jak? O tak:

Proste.
skomentuj (2)
Jak głosi poczytna internetowa encyklopedia, Lucjan Szenwald ur. w Warszawie polskim poetą i działaczem komunistycznym był. Debiutował w czasopiśmie Skamander.
btw. Program MS Word (służący do pisania różnych textów) posiada pewną, jak mogłoby się wydawać, praktyczną funkcję. Korzystając ze słownika, program MS Word poprawia nasze drobne błędy i omyłki. Np. jak napiszemy "sie" to on automatycznie poprawi na "się" albo jak napiszemy "saomchód" to on poprawi na "samochód". Nie jestem dokładnie pewien czy zawsze to działa. Nie wiem też czy każda wersja to posiada. Jestem natomiast pewien tego, że wersja którą posiadałem w liceum wyraz "skamander" poprawiała automatycznie na "skafander". Biorąc pod uwagę to, że nigdy nie byłem humanistą i absolutnie nie przykładałem się do lekcji j. polskiego i historii, o czym doskonale wiedziała moja szanowna pani psor i biorąc również pod uwagę to, iż miała o mnie ona opinię kompletnego ignoranta jesli chodzi o tę branżę, warto wyobrazić sobie jej minę, gdy czytała moje wypracowanie dotyczące twórczości J. Tuwima, który wg mnie (a raczej wg mojego MS Word) pisywał do czasopisma "Skafander". Warto również sobie wyobrazić moją minę, kiedy usilnie próbowałem wytłumaczyć, że oczywiście jak zwykle to wszystko nie moja wina.
Uff, do rzeczy...
Lucjan Szenwald pisywał do omawianego pisma. Z uwagi na to, że postacią jest dość znaną, nie ma nic dziwnego w tym, że jego imieniem nazywa się ulice. Tak więc idę sobie taką właśnie ulicą (z moją dziewczyną...tarara) gdy mym oczom ukazał się na drzwiach do klatki pewien komunikat dotyczący ul. Szenwalda (tak przynajmniej przypuszczam):

Lucjan Szenwald chyba jednak nie jest aż tak znany jak smiałem do tej pory twierdzić. Wróc. Lucjan Szynfeld.
skomentuj (1)
Zwolennikiem jestem konstruktywnej krytyki i merytorycznej wymiany zdań. Nic nie wznieca mnie tak jak cięte trafne riposty i coraz to ciekawsze argumenty! Uwielbiam, gdy ktoś wyraża jakąś opinię, a jego oponent/współrozmówca nie zgadza się z tym w tak wyszukany sposób. Ot co:
skomentuj (1)
Jestem leniem. Nie ukrywam. Jeśli chodzi o dostarczanie poczty, zdecydowanie bardziej odpowiada mi opcja dostarcznia listów do drzwi. Biorąc jednak pod uwagę ciężką pracę pani listonosz (co jak najbardziej rozumiem) zgadzam się z tym, że skumulowanie wszystkich skrzynek pocztowych w parterze jest zdecydowanie bardziej praktyczną opcją. Co nie zmienia faktu, że biorąc pod uwagę to, że moja skrzynka jest w dość dziwnych okolicnzościach umieszczona na samym dole, a ja mierzę 196 cm (a jak twierdzi arjon rano nawet 197) to niechęć do schylania się potęgowana ogromnym lenistwem powoduje, że raczej zrezygnowałem z codziennego sprawdzania korespondencji. Właściwie to pocztą dostaje głównie korespondencję z banku (Szanowny Panie, nowa pralka? nowy telewizor? Pożyczka z dodatkową korzyścią!). Pomijam już wieczne ponaglenia z Urzędu Skarbowego dotyczące nieuregulowanych należności z tytułu mandatu karnego kredytowanego + wszczęcie postępowania mającego na celu usunięcie mnie z uczelni z powodu niedostarczenia indeksu na czas.
Do rzeczy...jak się okazuje, wielorzędowe pakiety skrzynek pocztowych umieszczonych na parterze jednak znajdują jeszcze inne zastosowanie, co jak najbardziej rozumiem:
skomentuj (1)
Sięgając do Wiki:
Kebab (kebap) – potrawa kuchni orientalnej. Określenie
obejmuje ponad dwadzieścia odmian tej potrawy (m.in. ıskender kebap,
adana kebab czy şiş kebap [szisz kebap]) i nie jest jednoznaczne.
W Polsce słowo kebab oznacza zazwyczaj döner kebap (po turecku ‘obracające się pieczone mięso’), czyli danie kuchni tureckiej w postaci baraniny
(może być to również mięso cielęce lub drobiowe, nigdy wieprzowe)
skrawanej z pionowego rożna z surówką i owczym serem oraz przaśnym
chlebem.
Jak wiemy, poczciwy kebcio odgrywa coraz poważniejszą rolę w naszej rodzimej kuchni.
Wszędzie roi się od tureckich budek z kebabem, takich jak ta:
Budka jak każda inna.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że flaga turecka wygląda mniej więcej tak:

Tak więc mam zaszczyt przedstawić pierwszy turecki kebab pod banderą...tunezyjską!
skomentuj (3)
Przechadzam się alejkami jednego z dość popularnych supermarketów, zza naszej wschodniej granicy.
Z uwagi na to, że zanosi się na lasagne, którą ma partnerka robi najlepszą w świecie, kieruję się na nabiał. Serek żółty gouda bardzo poważam. I tu nastąpiła pewna pomyłka, bo na półce podpisanej "Ser Gouda":

Znalazłem hermetycznie zapakowany serek, raczej z rodziny serków wymienionych w tytule notki:


Z uwagi na pośpiech, tym razem lasagne bez bez serka żółtego gouda.
skomentuj (1)
Sytuacja miała miejsce taka: zakupiono umywalkę, umywalka kurierem przyjechała, umywalka została odpakowana, umywalka nie ma narożnika. Właściwie to ma, w postaci wolnego elementu pałętającego się po pudełku, w sensie sie ułamał. Bla bla bla. Trzeba wypisać protokół na okoliczność wystąpienia szkody. Protokół musi wypisać przwoźnik, w sensie Pan Kurier. I to nie byle Pan Kurier! Pan Kurier na łonie samego wieszcza wychowany! I to nie byle wieszcza! Samego Adama! I to nie byle Adama! Samego Mickiewicza (z uwagi na polsko - litewskie spory dotyczącego Jego pochodzenia, zwany również Mickieviciusem, albo Mickauskasem).
Uważam, że utór uwielbiony ponad wszystkie inne, przez Pana Kuriera to..."Lilije":

skomentuj (1)
Nie ma żadnych wątpliwości, że Jimi Hendrix żyje. Nagrywa z 2pac'iem na Florydzie. Z Joplin, Mercurym, Morrisonem i Jacksonem za pewne.
No dobra. Są co do tego pewne wątpliwości. Ja sam nie jestem tego pewien. Tak tylko słyszałem. Pewien jestem za to co robi Juliusz Słowacki. Wymienia hajs w bankowym kantorze:

Tak to wygląda
skomentuj (2)
Guess who's back!!
Po długich godzinach nieobecności wróciłem. Wakacjowałem się, obijałem, skręcałem nogi, obijałem się, ciężko pracowałem (...), obijałem się. Co prawda wakacje jeszcze się nie sokńczyły, jak na żaka przystało, ale z uwagi na to, że poweszechnie przyjęło się datę 31 sierpnia za koniec wakacji, wakacje uważam za zakończone. A poza tym w tv już jes nowa ramówka, a to chyba wystarczający dowód na to, że jedno się skończyło, a drugie się zaczyna. Do rzeczy...
Odwiedziłem (i spędziłem tam mnóstwo cudnych chwil) wybrzeże Morza Czarnego. Co prawda już dawno temu zdarzyło mi się z druchem w/w wybrzeże odwiedzić, ale niewiele z tamtych lat pamiętam. Byłem wtedy bardzo młody. W pamięci zapadł mi zwrot nadużywany przeze mnie w okolicach lady barowej "two tequillas". Myślę, że zwrot ten może mieć związek z dość mglistym obrazem tamtych dni.
Tak więc odwiedziłem Wybrzeże Morza Czarnego. Z bułgarskiej gościnności bardzo jestem zadowolony. Zaobserwowałem kilka ciekawych zdarzeń/miejsc wartych wspomnienia.
Na samym wstępie warto wspomnieć o barierze językowej. Z uwagi na najazd turystów z wielu stron, Bułgarzy władają wszystkimi językami świata:) Wszystkimi jednocześnie. Z uwagi na to, że język niemiecki i angielski robią wrażenie najpopularniejszych w Europie, managment Gipsy Beach Baru wychodzi naprzeciw tym wymaganiom językowym łącząc style, mieszając gatunki jak przy barowej ladzie trunki:

Przechadzając się urokliwym nadmorskim deptakiem odnalazłem mistyczne miejsce. Drzwi do końca świata:

Za nimi był tylko już bezkres morza! A potem już krokodyle i Atlas.
Żeby tego mistycyzmu było mało, napotkałem najprawdziwsze ziemskie wcielenie Behemota! Nie dość, że był biały, kudłaty i nie miał oka, to jak on na mnie spojrzał. Gęsia skórka, Fox Kids:

Wracamy na Ziemię. Jest morze, jest plaża, jest i placyk zabaw dla dzieci. A wiadomo wszem i wobec, że dzieci są najbardziej chłonne jeśli chodzi o wiedzę, języki i jak się okazuję ideały! Taką też nadzieję wyraża bolszewicki bastion tawarisza Włodzimierza:

ZOOM:

Ciekawe jak się to ma do Bułgarskiego Przedsiębiorstwa wiadczącego Turystyczne Usługi Komunikacyjne, dla którego Rosja (która nie dość, że nie jest w UE) została kompletnie wyklęta z całego kontynetu europejskiego:



Uff, ręka aż boli. Póki co tyle. Wracamy do gry:) Niebawem kolejne kąski, już w rodzimego podwórza.
skomentuj (0)

Ciekawa chwila miała wczoraj miejsce,
Dzień jak każdy inny, nie było jeszcze pierwszej.
Właściwie po dwunastej minut trzydzieści cztery,
Pięcdziesiąt sześć sekund, to nie koniec afery.
Siódmy dzień był sierpnia, dwa tysiące dziewiątego,
Wiesz już o co chodzi koleżanko i kolego?
Raz na sto lat długich data taka pada,
Więc uzbrój się w cierpliwość, taka moja rada...
12:34:56 07.08.09
Ot taka ciekawostka...
skomentuj (5)
Po krótkiej nieobecności...
Województwo śląskie -> powiat cieszyński -> gmina Brenna -> dobry Lewiatanik (z tego miejsca należy podziękować przesympatycznym ekspedientkom za wyrozumiałość i tajniackie chłodzenie gorzkiej ż.)
Do rzeczy:

Nie ukrywam, że do tej pory miałem nieco inny pogląd na...palcówkę.
Z drugiej jednak strony, biorąc pod uwagę kształt bądź konsystencję, dochodzę do wniosku, że jakoś się to ma do siebie i się trochę uzupełnia.
skomentuj (3)
Z zakątków brudnego (ale jakże urokliwego) południa:

Ladies - rozumiem, UE, po angielski, światowo, szpanior aj!
Lejdis - rozumiem, łał kul trendi for bojs end gerls!
Leidis - jak wyżej, jestem w stanie przełknąć
Leydis - nie ogarniam.
skomentuj (15)
Młodzież przyszłością narodu. Hasło znamy
Idąc tym tropem, aby przyszłość naszego narodu wygląda w miarę spoko, owa młodzież również musi być w miarę spoko.
Idąc tym tropem, aby młodzież, która ma zapewnić nam przyszłość była w miarę spoko, ważne jest by wychowywała się w miarę spoko.
Wiadomo, że jednyn z naistotniejszych elementów wychowania jest beztroska zabawa, którą będziemy w przyszłości wspominać (np. na kacu). Istotne również, by do tej zabawy dzieci miały odpowiednie lokalizacje. Np. piaskownicę:

Jestem spokojny o przyszłość naszego narodu.
skomentuj (2)
Gdy w grę wchodzi metafizyka, a już szczególnie ta polska kościelna, ciężko ogarnąć pewne sprawy, sięgające nawet takich zagadnień jak zaburzenia czasu i przestrzeni:

skomentuj (23)
Najatrakcyjniejszą ozdobą naszych pięknych klatkowych lamperii są wszelkiego rodzaju napisy, złote myśli, mądrości, aforyzmy i wynurzenia. Ileż o społeczeństwie można się dowiedzieć:

No to kÓrwa nieźle...
skomentuj (1)
W sobotni poranek zostałem przymuszony do posprzątania i posegregowania ubrań w mojej szafie.
Cały tydzień się opierałem, a samopoczucie w sobotni poranek, dzień po suto zakrapianym piątkowym spotkaniu, mój opór wzmogło. Żeby jednak załagodzić sytuację doszedłem do wniosku, że na pewno zajmie mi to góra pół godziny i będzie z głowy. Moje zdanie na ten temat nieco się odmieniło o wyciągnięciu ubrań z szafy:

Za prawdę powiadam! Gorzka Żołądkowa za nic w świecie nie współgra z ostrymi porządkami poranka dnia następnego.
skomentuj (2)
Z cyklu 'W dobie kryzysu"
Wiadomo, że światowa recesja nie ominie żadnej korporacji, a już w szczególności tych najwiekszych. Wiadomo, że każdy ze światowych potentatów cieniutko przędzie.
Jeden z nich dla odmiany przędzie całkiem nieźle...i ozdobnie:

zOOm:

Ciekawe kiedy w necie pojawią się pirackie serial numbery do dywanów
skomentuj (2)
Gumbas z Donbasu podklepał dobre spostrzeżenie. Postanowiłem to cichcem wykorzystać:)
Wiadomo wszem i wobec o żydowskim lobby panującym nad światem. A jeśli nie wszem i wobec to przynajmniej wg mojej babci. A jeśli nie nad całym światem to już na pewno nad Polską. A jeśli nie nad Polską to już na pewno nad Polskim Związkiem Piłki Nożnej. A jeśli nie to...ocenę pozostawię każdemu z osobna:)

Po małym faceliftingu...
skomentuj (5)
Wróciłem do domu
Tatko nawiązał ze mną krótką gadkę, po czym wspomniał:
"W kuchni, w garnku zostawiliśmy ci bób, zjedz sobie"


Kochani rodzice:)
skomentuj (4)
Wiadomo, że po każdym melanżu należy się relax. Lejzi dej.
Wiadomo też, że nic nie odpręża i relaxuje tak jak joga!
Widziałem w necie już kilku joginów relaxujących się po paru głębszych. Załączam więc jogina prosto from DG. Nasz własny.

Do hymnu.
skomentuj (1)
Wiadomo, że dobra furka to jest lans! Prestiż, proste.
Żeby liczyć się na mieście trzeba sie bujać konkretnym modelem. Ścisła czołówa, ekstraklasa. Opelek kalibra, golfik trójeczka, hónda civic, betka trójeczka. Klasik. Pomijam w tym spisie (co może dziwić) fiata punto, bo to furururu w ogóle poza klasyfikacją. Wiadomo.
Oczywistym jest fakt, że furka pozbawiona jakiejkolwiek ingerencji w wygląd zewnętrzny to lamerka. Dobre fele - podstawa, ewentualnie kozacki kołpak. Spojler z tyłu, im większy tym lepszy. Naklejka z tribalem albo chińskim smokiem - czarny szlak tylko dla zawodowców.
Jednym z najważniejszych elementów dobrego pimpingu furki jest obniżone zawieszenie. W sam raz na nasze drogi. Na sportowo.
Można założyć kótsze sprężyny i już jest niżej. Do tego oponki niski profil i git.
Wszystko to jednak prowizorka dla pozerów. Prawdziwy hardcore, profeska prosto z Kato:

Można? Moszna.
skomentuj (5)
Na samym wstępie należy podziękować Jacławowi, który podesłał mi kilka fotek (między innymi poniżej zamieszczoną jak i dwie załączone w dwóch następych notkach). Wierzę, że dotarłeś szczęśliwie do domu po tym jak nasze drogi się rozeszły...wężykiem:)
Do rzeczy.
Istnieją pewne czekoladki wyborowe:

Myślę, że jakikolwiek komentarz jest zbędny.
Ciekawi mnie tylko jak wyglądałaby kampania reklamowa z udziałem tej miłej pani w słomianym kapelusiku, mająca na celu zachęcenie potencjalnych klientów do rozkoszowania się jej słodką dziurką.
Bite it!
skomentuj (4)
Jest nowy design
Bejbe, jesteś the best!
Jaram się Tym jak Stanisław!!
aj!
skomentuj (3)
W Dąbrowie Górniczej jest Miejska Publiczna Biblioteka. Ma nawet swoją ładną domenkę.
http://www.dabrowa.pl/dg_biblioteka.htm
I jest ładny nagłówek:

I ładne zdjęcia można pooglądać:

Jest też przejrzysty spis treści:

No i jakby ktoś ewentualnie był zainteresowany godzinami pracy Miejskiej Publicznej Nieprywatnej Biblioteki to może sobie oczywiście sprawdzić:

Uważam, że dostęp do książek w dąbrowskiej bibliotece jest zbyt ograniczony!
W niedzielę biblioteka powinna urzędować co najmniej w połowie tak intensywnie jak w tygodniu!
skomentuj (4)
Po dość długiej nieobecności:)
Po 1 primo mam sesję! Po 2 primo ultimo trwają prace konserwacyjne i już niebawem nowy design. Szau!
Do rzeczy.
Dyskutowałem ostatnio z bliskimi druhami.
Dyskutowaliśmy o ciuchu. Generalnie o znanych i lubianych bluzeczkach polo. Polóweczkach. Takich z kołnierzykiem. Proste
Generalnie jeden z nas stwierdził, że jeśli chodzi o polóweczki to podoba mu się logo od Ralpha Laurena.
Padło pytanie jakie to logo. Padła odpowiedź. Taki koleś z polo.
Zanurzyłem się wieć w jakże odległe dla mnie czeluście photoshopa (przy odrobinie pomocy mojego skarbka) i dokonałem pewnej interpretacji tego zwrotu:
Oto siwy pan projektant Ralph Lauren:

No i jak to jest z tym kolesiem z polo? Czy to np klasyczne polo w paski?

Czy może jednak bliższe naszemu patriotycznemu duchowi polo...



...cockta.
Lub ewentualnie w wersji 'dla ludu':

Sam już nie wiem.
Dla niezaspokojonych odsyłam do klasycznego kolesia z polo:

PS1: A gdzie Prince Polo?
PS2: A gdzie Disco Polo?
PS3: Play Station 3
skomentuj (0)
A co to za znak?

Miejsce do tańca break dance na wózkach
Ot co...
skomentuj (2)
Czerwiec, sesja...
Jako przykładny student intensywną naukę prowadzę przez cały długi semestr. Regularnie uczęszczam na zajęcia, przygotowywuję się na bieżąco na wszystkie ćwiczenia i wykłady. Dziwi mnie tylko fakt, dlaczego zawsze na początku czerwca okazuje się, że nic nie umiem, wykładowców spotykam pierwszy raz na egzaminach i staram się w miarę ogarnąć tę czerwcową batalię, żeby wrześniową kampanię ograniczyć do minimum...tak mniej więcej do postaci trzech potyczek.
W związku z powyższym aktualnie działalność mego wydawnictwa odrobinę kuleje. Oczywiście już niebawem odrodzi się i powróci w czwale!
A póki co ot taka ciekawostka (nadesłana przez picynkę nanunię) dotycząca swego rodzaju instrukcji obsługi. Instrukcji zamieszczonej
w jednym z liceów ogólnokształcących. Instrukcja ta z pewnością zapobiegnie wielu złamaniom kręgów szyjnych, prób samobójczych oraz działań mających na celu znęcanie się nad młodszymi kolegami, potocznie zwanych szuwarami

Ot co
skomentuj (2)
Jakiś czas temu. Właściwie to wiele lat temu doszło w naszym kraju do pewnej zmiany. Wycofano czarne rejestracje samochodowe (z białymi literkami i cyferkami). Zastąpiono je białymi z czarnymi literkami i cyferkami, owczym uniowo-europejskim pędem. Razem z tą transformacją wprowadzono pewien bonusik skierowany do bardziej wymagających kierowców. Za drobną dopłatą (w postaci tysiączka) możesz mieć na rejestracji dowolny napis, co tylko sobie życzysz. Od tego czasu na naszych drogach mnóstwo wszelkiego rodzaju 'misiów', 'kotków'i innych pluszowych tworów. Wyścig na najlepsza rejestrację ruszył! Ja dziś znalazłem niekwestionowanego zwycięzcę:

Złoty Chochoł...za kreatywność:)
skomentuj (2)
Za tydzień wybory. Bez szału
Do rzeczy.
W moim bloku, w mojej klatce, na półpiętrze znajdującym się między moim piętrem, a piętrem niżej wielokrotnie dochodzi do wszelkiego rodzaju debat. Młodzież spotyka się tam i dyskutuje, wymienia argumenty, spiera się. Przy tym trochę pije, pali i pluje też trochę. Taki ciężar gatunkowy tych debat. Absolutnie mnie to nie przeszkadza. Dziwić może tylko fakt, że z reguły grupa debatująca nie pozostaje stała. Za każdym razem debatuje ktoś inny. Z uwagi na zbliżające się wybory i ogrom spotów reklamowych, plakatów, którymi jesteśmy zasypywani najwidoczniej tematem debat stała się polityka. I proszę do czego doszło. Jeden z debatujących postanowił wyrazić swoją dezaprobatę w stosunku do panującego nam premiera oraz jego panów ministerów. Chwycił więc za zapalniczkę i znaną i lubianą metodą (tynkowo - zapalniczkową) ładnie zarymował:
Slogan ten utrzymywał się przez kilka dni. Jednak, jak mniemam, musiało dojść do kolejnej politycznej debaty, której uczestnikiem musiał był bardzo radykalny opozycjonista, dla którego wyżej załączony slogan był co najwyżej kpiną! Postanowił wyrazić swoje emocje jak należy i tą samą metodą owy slogan wzbogacił, mniej już przy tym rymując:

Tak więc każdego ranka, wychodząc z domu dobrze wiem, co polska młodzież ma do powiedzenia i (chyba co gorsza) całkiem ten widok mnie rozwesela. Zapraszam do urn:)
skomentuj (0)